FRISBEE

Kiedy terier był młody poznaliśmy Magdę Michalską, a Magda poznała nas z frisbee. Początkowo Ludwik odniósł się z duża dozą niechęci do talerzyków i kategorycznie żądał wyrzucenia mu piłki. Z czasem powoli zaczął się przekonywać i w końcu połknął bakcyla. Jednak dla niego zawsze nr jeden będzie piłeczka.
Natomiast na punkcie frisbee zwariował Hugo. Stary 8 letni lab wrzuca piąty bieg jak widzi talerzyki i jak szalony ugania się za rollerkami.
Ja za to cisnę Ludwika, terier warunki fizyczne do frisbee ma wyśmienite, bez trudu dogania nawet daleko wyrzucony talerzyk, nie mówiąc o wyskokach.. złapać talerzyk na wysokości 2 metrów to przecież łatwizna. W październiku 2006 na warsztatach ratowniczych w Nowym Sączu spotkaliśmy się z fachowcami od frisbee z wrocławskiego klubu Woof. Asia i Agnieszka razem ze swoimi borderami Lastem i Robinsonem pokazały mi kolejny krok wtajemniczenia..
No i teraz terier uczy się frisbowych tricków. Oczywiście najlepiej wychodzą nam overy, bo dla szorstkiego każda okazja by bryknąć nad moją nogą, ręką, czy nad plecami jest dobra. Teraz pracujemy nad flipem, czyli coś w rodzaju salta do tyłu, zobaczymy jak to nam wyjdzie..
Dziękujemy Magdzie, Asi i Agnieszce za zarażenie nas talerzykowym szaleństwem!
